Hoarfrost - interview for the magazine Alterghotic | Hoarfrost - dark ambient industrial project
logo

Hoarfrost – interview for the magazine Alterghotic

Hoarfrost jest dark ambientowym projektem ze Śląska, mającym na koncie interesujący materiał, m.in. bardzo niepokojący Ground Zero, nagrany we współpracy z Inner Vision Laboratory znakomity Decline oraz wydany w styczniu 2011 r. materiał koncertowy Last Message… (Unknown) – Live in Enniskillen. Na pytania dotyczące m.in. tworzonej przez siebie muzyki, inspiracji, występów na żywo i ostatniego materiału odpowiada Rafał, twórca projektu.
Altergothic: Z informacji dostępnych na Twojej stronie internetowej wynika, że Hoarfrost istnieje od 2006 r., a pierwszy album „Dungeon” został nagrany w roku następnym. Jednak wcześniej zajmowałeś się muzyką dość odległą stylistycznie od tego, co tworzysz pod szyldem Hoarfrost. Najpierw rock i metal, później poezja śpiewana, a obecnie dark ambient. Opowiedz użytkownikom Altergothic o tym, jakie czynniki wpłynęły na taki a nie inny kształt Twojej ewolucji muzycznej.

Rafał: Witaj. Słucham bardzo wielu gatunków, a tym samym stale poszerza się krąg moich muzycznych zainteresowań. Traktuje muzykę jako teren poszukiwań. Dla mnie muzyka to zgłębianie siebie i odkrywanie wciąż nowych treści. A więc i muzyka, którą wykonywałem, ewoluowała wraz z moimi zainteresowaniami. Tak jest do dziś, wciąż szukam nowych form wyrażania siebie poprzez dźwięk. W miejsce rockowych, punkowych czy metalowych brzmień pojawiły się nowe. Nie lubię muzycznej stagnacji.

AG: W muzyce Hoarfrost wyraźnie obecny jest apokaliptyczny klimat. Zarówno podczas słuchania „Ground Zero” jak i „Last Message… (Unknown) – Live in Enniskillen” nasuwa mi się wizja pustkowia bądź wymarłego miasta. Co wpływa na kształt i atmosferę tworzonej przez Ciebie muzyki? Podejrzewam, że źródłem inspiracji dla Hoarfrost jest nie tylko muzyka.

R: Masz bardzo słuszne skojarzenia. Lubię apokaliptyczne tematy i nawet trudno byłoby mi wyjaśnić, skąd wzięło się u mnie to zamiłowanie, pojawiło się na długo wcześniej zanim powstał Hoarfrost. To chyba właśnie jemu zawdzięczam to, że aktualnie zajmuje się dark ambientem. Zresztą wcześniej też zajmowałem się muzyką, która nie napawała optymizmem. Mogę przyznać że zawsze inspirowało mnie wszystko, co mroczne, od ludzkiej natury, po siły rządzące tym światem. Inspiracją jest dla mnie wszystko, od filmu, po literaturę czy wreszcie historię, a nawet fotografię. Muzyka Hoarfrost jest wypadkową tych rzeczy. Nie mam określonych muzycznych inspiracji. Nie wzoruje się na żadnym konkretnym projekcie czy zespole. Staram się przekazywać wszystko to, co powstaje wewnątrz mnie pod wpływem wspomnianych źródeł. Oczywiście słuchana muzyka też podświadomie ma wpływ na to, co gram w Hoarfrost. Jednakże dla mnie ważniejsze są te pozamuzyczne inspiracje.

AG: Spore wrażenie wywarła na mnie płyta „Decline”, będąca efektem Twojej współpracy z Inner Vision Laboratory. Czy mógłbyś przybliżyć użytkownikom Altergothic proces jej powstawania?

R: Pomysł na zrobienie wspólnego materiału wyszedł od Karola z Inner Vision Laboratory. Na początku ustaliliśmy, jaki efekt chcemy osiągnąć, a już materiał powstał bardzo sprawnie. Materiał powstawał na odległość, taka forma nie jest dziś niczym nowym. Ta płyta to efekt połączenia dwóch stylistyk które dało całkiem dobry rezultat. Jesteśmy obaj zadowoleni z tego wydawnictwa. Zarówno z efektu końcowego, jak i wydania przez Zoharum.

AG: Hoarfrost nie tylko nagrywa, ale i występuje na żywo. Dla mnie dark ambient zawsze był ze swojej natury muzyką, z którą lepiej mierzyć się sam na sam, bez udziału osób trzecich. Zazwyczaj, ze względu na ograniczone w stosunku do np. muzyki rockowej możliwości ekspresji, muzycy darkambientowi wspomagają się wizualizacjami. Czym jest dla Ciebie jako dla twórcy granie muzyki na żywo?

R: Niewątpliwie dark ambient jest muzyką dla duszy i umysłu. Stąd odbiór takiej muzyki bardziej pasuje do samotności, mroku i lampki wina niż występów na żywo. Ja, dzięki wizualizacjom, traktuje koncert jako rozwinięcie koncepcji płyty. Każdy interpretuje muzykę na swój indywidualny sposób, a koncert jest wizją artysty. W przypadku ambientu koncert pozbawiony wizualizacji nie miałby według mnie sensu. Wtedy, faktycznie, lepiej posłuchać muzyki w zaciszu własnego domu. Dla mnie postać muzyka na koncercie ma drugorzędne znaczenie. Dlatego też koncert traktuje kolaż obrazu i dźwięku, i to na tym, a nie na muzyku ma się koncentrować uwaga publiczności. Oczywiście wypływa to z faktu ograniczeń, jakie niesie granie muzyki ambientowej. Mamy do czynienia z inną formą przekazywania emocji. Koncert ambientowy to raczej rodzaj wizyty w kinie, wprowadzający widzów w odpowiedni nastrój, a także okazja do spotkania z ludźmi, wymiany poglądów.

AG: A jak Twoją muzykę odbiera publiczność?

R: Sądząc po odzewie, z jakim się spotykam – jak najbardziej pozytywnie. Mówię tu zarówno o publiczności na koncertach jak i odbiorcach płyt. Wiesz, taką muzykę gra się przede wszystkim dla siebie, to nie jest scena mainstreamowa, gdzie muzykę przekłada się na liczby. Ja cieszę się, że są osoby którym podoba się Hoarfrost – to najważniejsze.

AG: Występowałeś w Polsce, wystąpiłeś też w 2009 i w 2010 roku w Irlandii. Fragmenty irlandzkich koncertów można usłyszeć na Twoim ostatnim wydawnictwie, tj. na „Last Message… (Unknown) – Live in Enniskillen” wydanym jako 3” CDr oraz na dołączonym do niego DVD „Still Waiting… (No Answer) – Live in Enniskillen”. Wspominałeś wcześniej, że jest to dla Ciebie bardzo ważne wydawnictwo. Jakie zatem były okoliczności jego powstania?

R: Oba koncerty w Oaks Studio w Enniskilen zagrałem na zaproszenie Śmigła i Morcina z Chain Reaction Promotions. Samo studio Johna Moffata bardzo dobrze nadaje się na organizację takich imprez, dlatego też oba koncerty, jak wszystko to, co im towarzyszyło, uważam za bardzo ciekawe doświadczenie. Każde wydawnictwo Hoarfrost jest dla mnie tak samo ważne. To ma szczególne znaczenie, bo jest pierwszym albumem koncertowym. Płyta produkowana była w Irlandii i w Polsce. Byłem zaangażowany nieco bardziej, niż w przypadku wcześniejszych płyt, w sam proces produkcji tego albumu. Stąd mogę powiedzieć, że – patrząc na całokształt – jest to najbardziej autorska płyta Hoarfrost.

AG: Czy jesteś zadowolony z efektu końcowego?

R: Tak, jestem zadowolony z wydania tego materiału. Współpraca z Exploratory Drillig Production, które wydało płytę, układa się bez zarzutów. To młody label. Chłopakom zależy na tym co robią. Sama płyta spotkała się z pozytywnym przyjęciem wśród publiczności, a to czynnik mający wpływ na ogólna ocenę. Jak na materiał koncertowy, udało nam się uzyskać dobre, pełne brzmienie. Głowna zasługa w tym Johna, który włożył dużo serca, pracując nad materiałem w studio. Cieszę się, że na okładce płyty Hoarfrost po raz kolejny pojawiły się fotografie Amelii, z którą współpracę bardzo sobie cenię. Ma niesamowity talent i wizje, które idealnie pasują do przekazu Hoarfrost.

AG: „Last Message… (Unknown) – Live in Enniskillen” opowiada o ofiarach katastrof przemysłowych z minionych lat. Skąd pomysł na taką koncepcję albumu?

R: Jak słusznie zauważyłaś, Hoarfrost cechuje apokaliptyczny klimat, więc ta tematyka jest jak najbardziej bliska mnie samemu. Żyjemy w takim świecie, że taka tematyka jest zawsze aktualna. Każdy z nas możne stać się uczestnikiem podobnych zdarzeń, jak te wymienione na okładce tego wydawnictwa. Dziś, włączając media, śledząc prasę czy Internet, nietrudno trafić na opisy najnowszych tragicznych wydarzeń. Współczesny technologiczny i industrialny świat zaczyna żyć swoim życiem, na który człowiek, jako jego twórca, ma coraz mniejszy wpływ. Ludzkość stworzyła potężne siły i gdy wymykają się one spod kontroli, dzieją się różne rzeczy. Człowiek nie opanował sił natury, a stworzył kolejne siły, wobec których okazuje się bezradny.

AG: Czy mógłbyś na koniec zdradzić użytkownikom Altergothic jakie są Twoje obecne plany koncertowe i wydawnicze?

R: Ostatnio moje plany były dość mocno ograniczone brakiem czasu, ale mam nadzieje, że sytuacja będzie powoli ulegać zmianie. Obecnie pracuję nad nowym pełnowymiarowym materiałem Hoarfrost, który powinien ukazać się nakładem mojej rodzimej wytwórni Zoharum jesienią. Będzie też kilka składanek z moim udziałem. Co do planów koncertowych, aktualnie trwają rozmowy, ale póki co, jest za wcześnie, żeby podawać jakieś konkrety.

AG: Dziękuję za czas poświęcony na udzielenie tego wywiadu. Czy chciałbyś coś przekazać użytkownikom Altergothic?

R: Dziękuję za zainteresowanie Hoarfrost. Pozdrowienia dla czytelników Altergothic, którzy w swojej muzycznej podróży odwiedzają strony takie, jak ta, w poszukiwaniu dźwięków dla siebie.

June 2011

<<< back to the interview