logo

Hoarfrost – interview for the magazine Apostazja

Witaj!
23 lutego miała miejsce premiera albumu Decline -, opowiedz proszę jak oceniasz ostateczny efekt twojej pracy w kolaboracji z IVL? W jaki sposób powstawała płyta?
Spotkania live czy raczej praca przy pomocy Internetu?

Ostateczna i obiektywna ocena płyty będzie należeć, oczywiście, do słuchaczy. Ze swojej strony powiem, że jestem bardzo zadowolony z efektu, jaki udało nam się uzyskać, jak również z samej współpracy z Karolem. Cały proces przebiegał bardzo sprawnie, bo od początku dobrze się rozumieliśmy. Udało nam się połączyć dwa różne style i stworzyć ciekawą mieszankę dźwięków. Każdy odbiera muzykę indywidualnie, więc opisywanie słowami nie odda jej klimatu. Dlatego zachęcam po prostu do posłuchania płyty. Z uwagi na to, że ja i Karol mieszkamy dość daleko do siebie, album powstawał wyłącznie przy pomocy Internetu, co w dzisiejszych czasach nie jest niczym niezwykłym. Warto wspomnieć też o, jak zwykle w przypadku Zoharum, efektownym wydaniu płyty i podziękować autorkom okładki: Agnieszce i Amelii.

Który utwór z płyty uważasz za najbardziej satysfakcjonujący? Na mnie największe wrażenie robi Broken Waltz. Kto jest jego pomysłodawcą ?Mam pytanie także odnośnie „Unless You’re Dreaming” – skąd pochodzą wsamplowane dialogi?

Patrzę na płytę całościowo i nie dziele jej na utwory mniej lub bardziej satysfakcjonujące. W każdym jest coś, co mi się podoba. Gdyby tak nie było, taki utwór nie znalazłby się na płycie. Muzykę pisaliśmy wspólnie, rozwijając ją od podstaw aż do uzyskania zadowalającego efektu. Nie zakładaliśmy na początku, jakim kierunku dany utwór się rozwinie. Tak było również w przypadku „Broken Waltz”. Co do dialogów w „Unless You’re Dreaming”, wiem, że są osoby, które rozpoznają ich pochodzenie, dla innych niech pozostanie to zagadką.

Wspominałeś w naszej internetowej rozmowie, że grałeś kiedyś na gitarze min. poezję śpiewaną. Teksty których autorów były dla Ciebie najbardziej interesujące? Próbowałeś sam coś pisać?

Do większości utworów jakie grywałem, sam napisałem teksty. W ogóle, to wszystko zaczęło się u mnie od tekstów. Pisałem ich sporo „do szuflady”. Dopiero potem zacząłem grać i pisać je już z myślą o konkretnych utworach, by wreszcie zająć się muzyką pozbawioną tekstów hehe. Oprócz swoich tekstów wykorzystywałem również wiersze znanych poetów. Przede wszystkim Zbigniewa Herberta, Tadeusza Micińskiego, Allana Ginsberga. Ogólnie ciężkie i dołujące tematy.

Muzykę, którą współcześnie tworzysz , można kolokwialnie określić mianem mrocznej? Jak dochodzi się do momentu, w którym postanawia się komponować właśnie takie rzeczy? Czy to odzwierciedlenie Twojego wnętrza ? Czy na co dzień jesteś uśmiechniętym lekkoduchem? Jaki jest Twój stosunek to świata?

Ja zawsze siedziałem w ciężkich i mrocznych klimatach, więc nie umiałbym odpowiedzieć, jak się do nich dochodzi. Właściwie od zawsze pociągały mnie takie mało optymistyczne i apokaliptyczne tematy, jakaś ich głębia. Dużo słuchałem muzyki lat osiemdziesiątych od klimatów new wave jak Joy Division po kapele z kręgu black metal czy gotyk na poezji Wysockiego czy Kaczmarskiego kończąc. Lubię teksty, w których padają pytania bez odpowiedzi. Wciąż poszukujące jakiejś metafizycznej prawdy o nas samych, o świecie. Czy jestem uśmiechniętym lekkoduchem? Lekkoduchem na pewno nie jestem, a uśmiech – trzeba się śmiać, żeby nie zwariować w tym chorym świecie. Staram się patrzeć na świat realnie. Bez balastu ideologii i wszelkich doktryn. Wychodzę z założenia, że człowiek jest wolny i musi się kierować własnym rozumem i sumieniem.

Wyczytałam, że pochodzisz z Sosnowca a obecnie mieszkasz w Będzinie.
Czy w twoim sąsiedztwie możesz znaleźć muzyków podobnych sobie? Jak oceniasz scenę ambient industrial w Polsce? Czy miejsce w którym się wychowałeś miało wpływ na to co tworzysz?

Pochodzę ze smutnego przemysłowego regionu Polski, w którym na każdym kroku widzi się dymiące kominy fabryk. Wiele już nieczynnych kopalń, hut czy cementowni popada w ruinę, są wyburzane lub rozbierane przez złomiarzy, zarastają zaroślami. Kiedyś potężne gmachy, dające pracę ludziom i tworzące potęgę regionu, dziś giną zapomniane. Nic dziwnego, że takie widoki inspirują tworzących tutaj muzyków. Ze Śląska pochodzi sporo projektów z kręgu dark ambient/industrial, jak choćby Moan czy Dead Factory, których twórczość bardzo cenię. Zabawne jest, że z Maćkiem z Dead Factory mieszkaliśmy na sąsiednich ulicach, a poznaliśmy się dopiero podczas sesji fotograficznej na ruinach cementowni Grodziec, gdy już przeprowadziłem się do Będzina. Jeśli chodzi o polską scenę, to uważam, że rozwija się w dobrym kierunku, choć wciąż za mało jest imprez. W zasadzie wszystko, co najciekawsze, odbywa się w tych samych kilku miastach. Ale też ciężko przebić się z muzyką, pozostającą z dala od mainstreamu.

Czym dla ciebie jest muzyka? Jej tworzenie i słuchanie. Co chcesz przekazać poprzez nią światu? Jak funkcjonuje ów mechanizm tworzenia? Co jest dla Ciebie największym motorem napędzającym tę potrzebę?

Muzyka, zarówno słuchanie jak i tworzenie, jest dla mnie odskocznią. Enklawą, w której mogę się zamknąć i wyłączyć z rzeczywistości. Towarzyszy mi na każdym kroku. Zwykle najpierw pojawia się pomysł, który staram się potem ubrać w dźwięki. Jeśli coś nie wychodzi tak, jak sobie wyobrażałem, zostawiam utwór i zabieram się za pisanie kolejnego, aż rezultat będzie mnie satysfakcjonował. Tworzę z wewnętrznej potrzeby, nie dla idei czy misji przekazania czegoś światu.

Domyślam się, że nie żyjesz z muzyki? Czym zajmujesz się na co dzień?

Żeby żyć z muzyki, trzeba myśleć o niej komercyjnie. Nigdy nie zdecydowałbym się na to, bo muzyka jest dla mnie sposobem na oderwanie się od codzienności, wyrażenie swoich emocji. Nie chciałbym traktować jej, jak biznesu. Żyję zupełnie z czegoś innego. Na co dzień pracuję w jednym z urzędów i studiuję.

Jakie są Twoje priorytety w życiu? Co uważasz za najważniejsze w życiu a co za konieczne?

Priorytetem dla mnie zawsze jest rodzina, życie dla kogoś, dla czegoś. Jak mówią – życie trzeba przeżyć i wycisnąć, jak cytrynę, pozostając w zgodzie z sobą samym. Najważniejsze to mieć jakiś cel i dążyć do niego, mimo przeciwności. Oczywiście, są różne cele i różne drogi do ich osiągnięcia. To utopia, ale pięknie byłoby wieść życie, składające się z samych przyjemności. Ja wybrałbym podróże, dobrą książkę i oczywiście muzykę. Za smutną konieczność uznałbym pracę. Chybaże praca jest dla kogoś również pasją.

Jakie masz plany na ten rok? (nie tylko muzyczne?) Jakaś nowa kolaboracja a może zmiana stylistyki?

Jesteśmy świeżo po premierze „Decline” stąd wszelkie inne sprawy odkładam na plan dalszy. Mam rzeczywiście kolejne plany wydawnicze, ale póki co, pozostawmy je na odpowiedniejszy czas. Nie planuje jakiejś drastycznej zmiany stylistyki, a raczej rozwijanie pomysłu, jaki mam na Hoarfrost.

Co chciałbyś przekazać twoim potencjalnym i obecnym słuchaczom? I kilka słów na koniec od siebie

Serdecznie zapraszam do zapoznania się z płytą „Decline”. Dziękuję Ci za możliwość wypowiedzenia się na łamach Apostazji i bardzo ciekawe pytania. Wszyscy, którzy odwiedzają strony, takie jak ta, najwyraźniej poszukują czegoś więcej, niż to, co oferują masowe media. Chciałbym im życzyć, by byli dalej otwarci na różne formy sztuki.

February 2010

<<< back to the interview