Puppets of the Divine Coroner | Hoarfrost - dark ambient industrial project
logo

Puppets of the Divine Coroner

Hoarfrost - Puppets of the Divine Coroner

Hoarfrost – Puppets Of The Divine Coroner

1. Homo Sacer
2. Prisoner Of The Present Time
3. In An Endless Progress
4. Neurotic Necropolises
4. Swoosh Of An Epithelium
6. Dies Irae

Label: Zoharum – ZOHAR 025-2
Date: December 2011
Format: CD

Who is the man nowadays? A cogwheel in a machine, which he built by himself? A prisoner of a corporation – a modern labor camp? A hostage of a development, which has to proceed faster, faster and faster? A slave of money? A victim of his own ambitions? A castaway in a city of human zombies? A resident of a big cemetery, where he entombed his free will? A puppet? But in whose hands? „Puppets of the divine coroner” is a reverie about the man, who wanted to control the world but he fell into the trap and became a prisoner of the reality, created by himself. Is there a chance for an escape from the point he reach?

REVIEWS:

MROCZNA STREFA magazine (PL)

Logo HOARFROST zamienia się już powoli w znak gwarancji ambientowej jakości, fonograficzną pieczątkę informującą, że nie znajdziemy w środku pierwszego lepszego kołtuna szumów, świstów, gwizdów i pogłosów, które średniej klasy amator gatunku jest w stanie przez swój laptop przepuścić. W moim osobistym mniemaniu, ‚muzyka tła’ to nie punk rock, gdzie można napisać utwór z kuflem piwa w ręku, wiedząc że szczypta procentów zrobi mu nawet dobrze. Albo naniesione na siebie dźwiękowe plamy będą sugestywnie oddziaływać na słuchacza, albo nie, nie ma tutaj raczej miejsca na większą przypadkowość według mnie. Jak wyglądała praca Rafała nad tym krążkiem – mogę tylko zgadywać, choć z zestawu dźwięków, jakie otrzymuję na „Puppets of the Divine Coroner” można wyczytać, że na łut szczęścia koleś raczej nie liczył. Taki album jak ten wręcz nie może być nieprzemyślany, co świetnie pokazuje już pierwsza w szeregu fala niepokoju, czyli „Homo Sacer”. Oprócz standardowo burzących błogą sielankę brzmień o dość drapieżnej, noise’owej wręcz naturze, pojawia się tu wokal mieszkającej obecnie w Niemczech sopranistki Hekte Zaren. Podobnie jak na ostatnim krążku OUROBOROS, wokal kobiecy mamy przetworzony, ale tutaj robi on nieporównywalnie lepszą robotę niż tam. Dzięki partiom Hekte, utwór nabiera nieco innego charakteru, główna płaszczyzna Rafała schodzi nieco na dalszy plan (i dobrze, bo przecież w kolejnych utworach dostanie rolę główną) ustępując jakby miejsca dobywającej się z gardła sopranistki melodii. Nie należy zapominać jednak, że bez gospodarza i jego chropowatej, hałaśliwej, sonicznej kontry, „Homo Sacer” straciłby wiele ze swego słodziutkiego dualizmu. Fenomenalny zabieg pojawia się pod koniec drugiego utworu, a mianowicie „Prisoner of the Present Time”. Przez gruby kożuch – znów niekoniecznie łagodnych dźwięków – przebija się tu sampel muzycznego tematu wytwórni filmowej 20th Century Fox, nieco rozciągnięty w czasie i przybrudzony tak, jakby wydobywał się z głośnika starego gramofonu. Niby jest to kilkusekundowy motyw, który gdzie indziej mógłby przemknąć niezauważony, ale na płytach tego rodzaju porównywalne rozwiązania robią podobne wrażenie, co kropla uderzająca o lustro wody w kompletnej ciszy. Taki już urok i specyfika gatunku. Odezwie się w tym miejscu również kobiecy głos, choć tym razem w dużo bardziej melorecytatorskim wydaniu. Do utworu „Prisoner of the Present Time” nakręcono też teledysk, który Zoharum tradycyjnie dołącza jako bonus. „In an Endless Progress” kończy się w psychodelicznie rozedrgany sposób, „Neurotic Necropolises” przemówi futurystycznie, cyfrowo zabarwionymi odgłosami i chyba w końcowych minutach tego krążka można usłyszeć ten sam (bądź łudząco podobny) sampel, który Rafał wykorzystał podczas koncertu w Enniskillen. Uważny słuchacz, któremu wyławianie niuansów takiej muzyki nie przychodzi z trudem, przeprawi się przez „Puppets of the Divine Coroner” niczym przez istną komnatę niesamowitości, której ściany oraz zamknięte w nich przedmioty pamiętają historię niejednego tragicznego upadku. A powiem szczerze, że zaplecze tematyczne płyty, jak to na HOARFROST przystało, jest niebylejakiego rodzaju, gdyż zawarta nań muzyka ilustruje egzystencję współczesnego człowieka, odbywającą się u stóp niepohamowanego rozwoju, stłamszoną przez wszystko to, co z definicji miało mu służyć, a co wymknęło się spod kontroli i zaczęło żyć własnym życiem. Płyta co najmniej tak udana jak wyciosany na spółkę z szefem INNER VISION LABORATORY „Decline”, pokazująca, że jej autor ma w zanadrzu kapitalne pomysły, z których inteligentnie i z wyczuciem korzysta.

Kępol
9/10

DARKNATION magazine (PL)

“Puppets of the Divine Coroner” to juz trzeci krążek Rafała Kopća dla prężnej oficyny wydawniczej Zoharum. Wcześniej ukazały się w 2008 roku album „Ground Zero” oraz dwa lata później split z Inner Vision Laboratory pt. „Decline”. Najnowsze dziecko Rafała to kontynuacja i rozwinięcie tematów zapoczątkowanych na płytowym debiucie. Wcześniej mieliśmy doczynienia z zagładą betonowego świata teraz nadeszła pora na człowieka i jego upadek. Nie od dzisiaj wiadomo że muzyka z pogranicza dark ambientu i postindustrialu doskonale sprawdza się jak tło do samo destrukcji. W zasadzie to soundtrack do naszej codzienności. Świata gdzie rządzą pieniądze i coraz większa pustka, gdzie są coraz większe bariery międzyludzkie które sami między sobą tworzymy pod pretekstem ułatwienia sobie życia. Walka z systemem? Zapomnijcie o tym, możni tego świata gdy tylko poczują się zagrożeni postraszą nas kolejnym kryzysem. O tym właśnie opowiada “Puppets of the Divine Coroner”. To walka często z samym sobą, w czasach gdy tzw. ludzkie zachowania i szacunek już dawno zastały zapomniane i zastąpione pośpiechem za pieniędzmi i ciągłym postępem. Muzycznie krążek oferuje ciemne ambientowe struktury okraszone postindustrialnym tłem. Jest to muzyka na tyle obrazowa że nie potrzeba wielkiej fantazji by dać się jej ponieść. Podobają mi się fajnie wplecione filmowe wstawki i ładny nietypowy gościnny wokal Hekte Zaren. Płyty słucha się bardzo przyjemnie, choć mi najbardziej podobają się bardziej oszczędne i mniej hałaśliwe momenty. W nich atmosfera pustki jest naprawdę świetnie uchwycona. Warto wspomnieć o fajnym dołączonym video który znajdziecie na płycie pt. „Prisoner Of The Present Time”. Album dosyć wysoko uplasował się w podsumowaniu na płytę roku 2011 w magazynie Hard Art. Dla wielu z Was pewnie będzie to pewnie kolejny argument by po niego sięgnąć.

ONLY GOOD MUSIC magazine (PL)

Hoarfrost słynie z muzyki do przemyśleń. Nie tylko służącej jako ścieżka dźwiękowa do filozofowania i wszelkich osobistych rozważań, ale muzyki aktywnie podsuwającej słuchaczowi konkretne zagadnienia. Nie inaczej jest w przypadku albumu „Puppets Of The Divine Coroner”, który roztacza przed nami refleksje na temat miejsca człowieka we współczesnym świecie. Temat wydaje nieco wyeksploatowany, ale bardzo aktualny i wart indywidualnych przemyśleń. Hoarfrost pyta jak dawni (i współcześni) filozofowie: kim jest człowiek i gdzie zmierza? Czy osiągnięcia techniki i medycyny, postęp w dziedzinie komunikacji jest naszym zwycięstwem nad siłami natury?

„Niektórzy filozofowie uważają, że postęp cywilizacyjny jest w istocie pyrrusowym zwycięstwem człowieka nad przyrodą. Nauka wprawdzie pozwala ludziom zaspokajać pragnienia, ale nie zmienia ich potrzeb, które pozostają takie same jak zawsze. Postęp poza tym dokonuje się w dziedzinie gromadzenia wiedzy, a nie we wprowadzaniu w życie norm etycznych.”/*

Czy postęp zawsze uszczęśliwia? Jeśli tak, to tylko wybranych. Rozwój nowych technologii szybko zastępuje ludzką pracę. Ile zostało nam czasu by zmierzyć się z sytuacją gdy wydajne maszyny (roboty itp.) będą powszechnie zastępować człowieka? Co z gwałtownie kurczącymi się rynkami pracy? Za co będziemy żyć, gdy przyjdzie zredukować wymiar pracy ludzkiej do minimum? „In An Endless Progress” przypomina, że i postęp może mieć swój kres. Mimo pozornie nieograniczonych kierunków rozwoju, nieustanna gonitwa za progresem może doprowadzić do zniszczenia tego co już mamy. Dlatego tak sugestywny staje się pierwotny motyw występujący w tym utworze. Fakt, że zagłada współczesnego świata (przynajmniej w obecnej formie) jest nieunikniona wieszczy „Dies Irae”. Samotny głos w pustce jest jak rozpaczliwie wezwanie, które wybrzmiewa niczym żałobne requiem.

Efektem nieustannych zmian jest powstawanie produktów ubocznych. Są to wyeksploatowane dobra materialne, idee jak i jednostki. „Neurotic Necropolises” przypomina, że żyjemy na wielkim cmentarzysku, na którym człowiek pogrzebał swoją wolną wolę. To niesamowity utwór: gęsty z hipnotycznym klimatem, z motywami dźwiękowymi przywołującymi na myśl mieszającą się przyszłość i przeszłość. Wrażenie robi pełna lamentu narracja zdesperowanego człowieka poszukującego wolnej woli.

Tworząc nowe elementy świata, człowiek wykreował nową rzeczywistość. Niestety ta ewolucja okazała się nacechowana błędem. Nie każda jednostka posiadła umiejętność sprostania wszystkim zmianom, jakie zaszły i będą zachodzić. Bo nowo wykreowana rzeczywistość składa się z milionów powiązanych ze sobą czynników. Minimalna zmiana zakresu najmniej znaczącego pociąga za sobą określone skutki. Nie tylko w sferze filozofii, określanej żądzą posiadania i gromadzenia dóbr ekonomii, ale i w sprawach norm etycznych. Dziś w imię poprawy swojego bytu człowiek marginalizuje swoją rolę. O tym właśnie mówi „Prisoner Of The Present Time”, który nie pozostawia złudzeń już samym tytułem. Dodatkowo druzgocze głęboko ukrytymi filmowymi fragmentami, z przerażającą w tym kontekście producencką czołówką. Nasz byt przypomina właśnie film. Oglądamy go i przeżywamy, ale na niewiele spraw mamy wpływ.

Człowiek zniewala siebie i innych. Zapomina o fundamentalnej odpowiedzialności za siebie i świat. Zatracamy instynkt samozachowawczy, a stąd już krok do samozagłady. „Homo Sacer” jest niczym skarga człowiek wykluczonego, pełna żałości, bólu i rozczarowania. Dobitnie podkreśla to znakomity głos sopranistki Hekte Zaren, który drży, ginie gdzieś w przemysłowym zgiełku. Jest tez smutny finał w tej kompozycji, dobitnie pokazujący jak słaba jest kondycja psychiczna współczesnego człowieka, który żyje na krawędzi szaleństwa.

Jak te wszystkie problemy ilustruje muzyka Hoarfrost? Upraszczając, w charakterystyczny dla siebie sposób: posępny i niepozostawiający nadziei. Nawet strzępy melodii brzmią złowieszczo i nie przynoszą złudzeń (np. w „Swoosh Of The Epithelium”). Okazuje się kolejny raz, że dark ambientowe pasaże najeżone przemysłowym hałasem sprawdzają się jako tło ludzkiej samozagłady. Długo można zastanawiać się, czy wykreowane dźwięki przedstawiają rzeczywisty rozkład otaczającego świata, czy są raczej projekcją obrazów zniewolonych postępem umysłów. Ta muzyka pobudza do refleksji i jest właśnie jak owa refleksja: gorzka w smaku. Jednak warto ją przełknąć i przetrawić.

Nie łudźmy się, jesteśmy i będziemy trybami wielkiego, chorego systemu. Od tego nie da się uciec. Jednak człowiek musi posiadać własną świadomość. Jeśli nie będziemy mieć pojęcia kim jesteśmy i gdzie zmierzamy oraz na czym ma polegać nasze życie zostaniemy wciągnięci w coraz gęstszą sieć niejasnych powiązań i zależności. Pomyślcie nad tym przy dźwiękach „Puppets Of The Divine Coroner”.

*cytat: Prof. dr hab. Andrzej B. Legocki, Miejsce człowieka we współczesnym świecie. Rozważania na temat nowej filozofii przyrody, Nauka 1/2008.

HARDART magazine (PL)

Projekt HOARFROST, za którym stoi Rafał Kopeć lokuje się na granicy dark ambientu i postindustrialu. Tę drogę wyznaczył jego debiut w formacie CD „Ground Zero”. Najnowsza płyta to znakomite rozwinięcie tamtych strategii brzmieniowych, aczkolwiek koncept jest inny. Na „Puppets Of The Divie Coroner” HOARFROST opiewa upadek cywilizacji, postindustrialne kolaże wybrzmiewające w tle, są obrazem tych apokaliptycznych wizji. A ta rozgrywa się niemal na naszych oczach, klęski ekologiczne, technologiczne innowacje, które same w sobie tworzą bariery międzyludzkie. Odczucia duchowej pustki i osamotnienia współczesnego człowieka, który jest tu ujarzmiony przez system. Dot ego ekonomiczny kryzys i związane z nim frustracje i lęki. Przekłada się to na niezwykle posępną i przetłaczającą nieraz muzykę. Ciemne ambientowe tekstury jawią się jako tła dla zduszonych hałasów. Jednak muzyka HOARFROST nie atakuje ekstremalnym noisem, jej aura brzmieniowa jest raczej melancholijna, pełna zadumy nad owymi zdarzeniami. Nieco światła wnosi, mieszkająca w Niemczach, sopranistka Hekte Zaren. Jej wokalizy brzmią niczym jeszcze jeden dodatkowy instrument. HOARFROST niczym zwierciadło odbija świat ludzkich złudzeń i nadziei, doprowadzonych do dna przepaści. Powstała wyjątkowo sugestywna i niełatwa muzyka, kapitalnie oddająca depresyjność, alienację ludzkiej jednostki w tym, zdawałoby się ułożonym, a jednak zdegradowanym świecie. Solidny Dark Ambient o postindustrialnych korzeniach, mogący stanowić tło jakiegoś apokaliptycznego obrazu. Mocne!
Robert Moczydłowski

DARKROOM magazine (ITA)

Un titolo ironico e allusivo accompagna il nuovo lavoro di Hoarfrost, giovane e interessante progetto polacco giunto al suo terzo album di lunga durata. I ‚pupazzi’ („Puppets”) a cui si riferisce il titolo rappresentano il genere umano al suo stadio attuale, intento a modificare il mondo in base alle proprie necessità, ma al tempo stesso artefice anche di una grande trappola dentro cui è rimasto imprigionato. Il disco è in effetti una speculazione filosofico-musicale sulla figura dell’uomo contemporaneo, sulle sue apparenti sicurezze che lo hanno spinto a costruirsi una prigione con le proprie mani, sui suoi limiti e su un’ira divina che sembra essere sul punto di scatenarsi. Il tema è ambizioso e viene sviluppato con modalità ambient/industrial, con esiti assai vicini a quelli di una moderna colonna sonora. Ci si basa soprattutto sull’uso di rumori ad effetto, con assenza totale sia di melodie che di tappeti sintetici: da qui viene sviluppata un’atmosfera lugubre, senza fare eccessivo riferimento ai cliché dark ambient, al fine di commentare con suoni evocativi la condizione psico-fisica dell’uomo moderna. Il concept inizia e finisce con allusioni alla punizione divina („Homo Sacer” e „Dies Irae”), svelando la non troppo nascosta opinione degli autori. I due brani in questione hanno una struttura diversa dagli altri: sono una sorta di preghiere cantate, o nenie salmodianti che sembrano provenire dalla notte dei tempi, poste a recinzione di una realtà tutta umana chiusa nei suoi rumori meccanici e ossessivi, evidente preludio alla morte. L’album si chiude con un trascurabile videoclip, messo a punto con mezzi amatoriali e assolutamente non all’altezza del resto dell’album. Le immagini, girate per lo più in piano sequenza, vengono accompagnate dal sonoro della traccia „Prisoner Of The Present Time”, con chiari intenti onirico-lynchani ma con esiti al limite del ridicolo. „Puppets Of The Divine Coroner” è un’opera ambiziosa che andrebbe premiata almeno per i suoi presupposti: lo stile rumoristico-ambientale da soundtrack non è di facile assimilazione se preso singolarmente, ma può essere utilizzato ottimamente come sottofondo per video e immagini.
Michele Viali

MAEROR3 magazine (RUS)

Размышления о месте человека в современном мире давно уже заканчиваются безрадостными выводами о том, что все мы из хозяев положения превратились в рабов – рабов корпораций, рабов своих амбиций, рабов денег и навязанных благ, которые не приносят счастья, оставляя в душе стремительно растущие пустоты, заполняемые гниющей водой неудовлетворенности. Новый альбом одного из видных проектов польской индустриальной сцены повествует об этом, демонстрируя постепенно разрушающиеся индустриальные пейзажи, существующие по большей мере не в реальности, а в сознании порабощенного человека. Здесь, в этом сознании, аккумулированы огромные запасы информации, и ее переизбыток, невозможность контролировать все и сразу приводит к ментальному коллапсу, разрушению личности. Да, в мире «Puppets Of The Divine Coroner» все время что-то рушиться в лучших индустриальных традициях: медленно осыпается пыль и ржавчина, грохочет поломанная арматура, падают, не выдержав давления времени, бетонные блоки и трескается, обваливаясь в пустоту, асфальт. Ветер подхватывает эти звуки и уносит их, разбрасывая во все стороны хаотичным эхом. Среди этих руин медленно бредут человеческие тени, у каждой из которой есть своя история – но никто из них ее не помнит, уничтоженное сознание хранит только обрывки прошлой, «благостной» жизни, и эти обрывки всплывают порой среди холодной пустоты альбома бравурной заставкой крупной кинокомпании, поставляющей людям замещающие реальность иллюзии, и прочими фрагментами. Блуждающие фигуры людей не молчаливы – они что-то поют и рассказывают сами себе, и их искаженные безжизненные голоса, рыдания, истеричные вскрики, заглушаемые грохотом, шелестящим скрежетом и шумами, вызванными соприкосновением металлических поверхностей, вызывают и сочувствие, и желание сбежать от них. Начинается альбом с пронзительного плача, красивой и грустной песни, сочиненной явно не в эти времена упадка, но служащей для них прекрасной эпитафией. Ею же диск и заканчивается – но, слушая «Dies Irae», в которой тишина приходит на смену разрушению, а к одинокому голосу, отчаянно зовущему в пустоте одичавшего мира, из сизого тумана навстречу выходят другие голоса, понимаешь, что здесь спрятана надежда на новый мир, провозглашающая эскапизм и возвращение к природе. «Puppets Of The Divine Coroner» – альбом, заставляющий о многом задуматься и вызывающий, вопреки всему, довольно сильные эмоции.

ALTERGOTHIC magazine (PL)

Dzisiaj czas na kolejne wydawnictwo, które dostałam do recenzji od Zoharum Records. Po recenzowanych już na tym portalu albumach „Ground Zero” oraz „Decline” (ten ostatni nagrany we współpracy z Inner Vision Laboratory) pod koniec 2011 r. ukazał się najnowszy pełnowymiarowy materiał Hoarfrost: „Puppets Of The Divine Coroner”, który będzie przedmiotem niniejszej recenzji.
Informację o ukazaniu się niniejszego albumu przyjęłam tyleż z zainteresowaniem, co z obawą, że będzie to klon „Ground Zero”. W trakcie odsłuchu okazało się jednak, że ta obawa była na wyrost oraz że mam do czynienia z kolejnym solidnym i wartym uwagi wydawnictwem.
Już od początku otwierającego płytę utworu „Homo Sacer” można przeżyć niemałe zaskoczenie za sprawą żeńskich wokaliz, które, w połączeniu z charakterystycznie brzmiącym, industrialnym tłem dźwiękowym dają intrygujący efekt. „Prisoner Of The Present Time” to kompozycja pełna podskórnego napięcia, spotęgowanego zastosowaniem odbijającego się echem ludzkiego głosu, odznaczająca się również dużą zawartością przestrzeni. Podobnie, choć z mniejszą dozą napięcia jest na „In An Endless Progress”, którego zwieńczeniem a zarazem charakterystycznym elementem jest dźwięk jakiegoś instrumentu dętego. Pełzający niepokój powraca na „Neurotic Necropolises”, najdłuższym utworze na płycie, w którym uświadczyć można fragmenty „Skowytu” Allena Ginsberga. Następnie następuje odwilż w postaci „Swoosh Of An Epithelium”, podczas którego wyraźnie można wyczuć, nie patrząc nawet na wskazanie wyświetlacza, że pomału zbliżamy się do końca tej płyty. Potem pozostaje jedynie „Dies Irae” z żeńskimi wokalizami, stanowiącymi zgrabną klamrę spinającą całość.
Podsumowując ogólne wrażenie, które pozostawił po sobie „Puppets Of The Divine Coroner”, stwierdzam, że muzyka na nim zawarta nie jest tak inwazyjna i bezlitosna jak na „Ground Zero”, jednakże ogólny pesymizm dotyczący ludzkiej kondycji oraz apokaliptyczny pierwiastek cały czas są tam obecne. Czekam zatem na kolejne wydawnictwa Hoarfrost z dużym zainteresowaniem.

Solitary

PAN.O.RA.MA magazine (ENG)

Emergin in 2006 HOARFROST has become an important piece inside Polish Dark Ambient/Industrial scene,This time the project arrives with a new album in which the self explorative proces of human condition is exposed though 6 compositions,focusing as main concept the way as humans are just like zombie puppets of a society,religious dogma,or himself due superficial and limited mentallity. The opening track „Homo Sacer,offer us a very intringish piece under female voices,and subliminal sounds collapsing in a twisted way.Prisioner Of The Present Time”,is an Ambient industrial composition built with so very interesting elements,due to dense moments and industrial tunes floating around the whole track.The inclusion of spoken voices are present giving to the track a very original touch. Then comes” In An Endless Progress”,a very interesting one,full of such incredible ambient pasages surounded by dark vaporous atmospheres going around and mutating all the time. „A Neurotic Necropolises”,one of the best track here.The transfigurative sounds seems to covered by a strange bur dark atmosphere and sutile spoken voices,like a narrative desperate laments of someone trying to find its own will. Very dense,hypnotic and suggestive piece here. Strong in its own nature WSwoosh Of An Epithelium” and „Dies Irae” closes the album,in a very interesting way,giving you sensations of Abandonement and despair,in each one of both compositions.The Album contains a video of the track „Prisioner Of The Present Time”

EDGAR MAURICIO RAMIREZ DIAZ

CHAIN D.L.K magazine (ENG)

Almost oddly enough the linear notes, readable at the artist’s website, instead of the usual words about how the record is made is a long reflection on human condition in modern times. These words sounds as the offscreen voice in some films, a way to further explain the message underneath the development of the work. An old woman chant introduce the listener to „Homo Sacer” when suddenly the ritual beats and the soundscape set the overall mood of the track. „Prisoner Of The Present Time”, the chosen track for the video included in this cd, is constricted as a recording from some strange movie using some found vocal in a meaningful way. „In An Endless Progress” is made out of strange noises that evolve in search of some kind of rest while „Neurotic Necropolises”, the longest track of this release, relies in more descriptive territories with spoken words sounding as a confession. „Swoosh Of An Epithelium” is evocative in his search of an oppressive mood above some kind of mechanical samples. „Dies Irae” seems reprising the introducing chant of the first track as to close a circle in this desolate view of modern society. Even if there’s nothing really new in this musical output, the coherence of the construction of this record gives the impression of a really conceived work and this is not an usual thing those day. It worths a listen for all dark ambient fans.

Andrea Piran

NECROWEB magazine (GER)

Der Name Hoarfrost dürfte Liebhabern der surrealen, ambienten Welten durchaus geläufig sein, konnte doch gerade das mächtige, wenn auch nicht mehr so aktuelle „Ground Zero” einiges an Achtungspunkten setzen. Abermals auf Zoharum veröffentlicht, dürfte man sicherlich zu den Zugpferden des Labels gehören, das sich speziell den ambienten und experimentellen Klängen verschworen hat. „Puppets Of The Divine Coroner” entführt den Hörer dabei in eine nebelverhangene, gespenstisch anmutende Welt, in der wahrlich kein Platz für frohsinnige Naturen vorhanden ist. Dem Werk entströmt hierbei ein kaltes, unnahbares Feeling, geprägt von Klanglandschaften der düstersten Art. Von Musik im herkömmlichen Sinne kann da keine Rede mehr sein, sind es doch vielmehr diverse Soundscapes, die mit aller Macht dunkle Visionen an die Oberfläche spülen. Zum nebensächlichen Konsum eignet sich der aktuelle Auswurf dieses Projektes allerdings weniger, da dadurch viele Feinheiten verloren gingen und man sogar Gefahr läuft, den Gesamteindruck als wenig variabel einzustufen. Dem ist nämlich nicht so und wer sich die Zeit nimmt und dabei ganz tief in den inneren Kern dieser Veröffentlichung tritt, der wird unsere Welt womöglich bald mit anderen Augen sehen. Ein weiteres Mal beweist uns der Musiker, nicht umsonst eines der aufstrebenden Projekte unseres polnischen Nachbarlandes zu sein, und obwohl es anfangs nicht den Eindruck erweckt, so ist es auch hier abermals ein heftiger Strudel aus gespeister Finsternis und Abtrünnigkeit. Das einzige Manko, was zu benennen wäre, ist das Fehlen richtiger Achtungsmomente, die da ruhig mal durch das stilistische Bild brechen könnten. Und trotzdem. Wie ein unaufhaltsames, tödliches Gift schleicht sich „Puppets Of The Divine Coroner” ins Gemüt und stellt für mich den bislang finstersten Auswurf des noch recht jungen Jahres dar. Albtraumhafte Vertonungen mit feinsten Melodiebögen im Hintergrund wie etwa bei „In An Endless Progress” sind einfach ungeheuer einnehmend und lassen den Hörer für längere Zeit nicht mehr los. Wer es also besonders schwarz mag, darf zuschlagen! Vorausgesetzt natürlich, die recht enge Schiene wird nicht als wirklich störend empfunden …

blizzard
8/10

KULTURTERRORISMUS magazine (GER)

Seit meinem ersten Zusammentreffen auf “Ground Zero” beeindruckte mich das Schaffen des Polen Hoarfrost tief; ein Eindruck, der sich mit “Decline” und “Last Message… (unknown)” nurmehr verstärkte und dessen Qualität mit dem neuesten Werk “Puppets of Divine Coroner” nochmals deutlich unter Beweis gestellt wird.
Ausgehend von der leidlich ausgetretenen “Was sind wir”-Thematik stellt Hoarfrost der Arbeit diverse (nicht ganz neue) Fragen voran, denen sich das Tongut akustisch annähert: Wie steht es um die Freiheit des Menschen in der heutigen Technokratie? Wohin entwickelt sich die Spezies Mensch oder bleibt sie letztlich nur Gefangener ihrer eigenen Vergangenheit – gefolgt von der schlussendlichen Frage: “(…) a reverie about the man, who wanted to control the world but he fell into the trap and became a prisoner of the reality, created by himself. Is there a chance for an escape from the point he reach?”
Vermag das diesmalige Thema zuerst allein nicht zu solcher Faszination hinzureißen, wie es beispielsweise “Last Message… (unknown)” tat, so vermag dies das Tongut aber mehr als wett zu machen. Den eingeschlagenen Weg geht Hoarfrost unbeirrt weiter und erschafft auf “Puppets of Divine Coroner” eine unendlich triste, karge Welt, in der der Mensch verloren geglaubt durch die Leere irrt, auf der Suche nach einem Ziel, nach Unterschlupf und Sicherheit; sie jedoch nie findet. Es erzeugt Bilder von staubiger Postapokalypse, von verlassenem Leben, von den Überresten der Zivilisation wie wir sie kennen.
Zutiefst intensiv verwebt er auf Basis flächig-hallend bearbeiteter Field Recordings einen Soundtrack zum Eintauchen; mit archaisch anmutendem Frauengesang beginnt und endet das Album, minimal verzerrt verliert er sich gefühlvoll in der Leere; fein verarbeitet finden sich in der organischen Gräue des Schalls Tonfragmente hallender Maschinen, knackendes Bersten alten Betons, vage zu erahnende Splitter von Musik, flüsternde Stimmen, Schreie – doch immer nur Reste eines Ganzen, schon wieder versiegt, sobald man sie wahrgenommen hat. Die Kompositionen wirken dabei oftmals andächtig trauernd – und zerren damit nochmals mehr an der Wahrnehmung.
Die ständig den Raum erfüllenden bedrohlichen Klangteppiche zeichnen konstant dunkle Bilder – so stellt Hoarfrost genau genommen tonal gar keine Fragen, sondern beantwortet diese in der Darstellung eines Zeitpunktes – den Zeitpunkt des bereits Gescheiterten, dessen, was folgt, wenn sich die Menschheit in Spiralen immer weiter abwärts bewegt, wie es seit Jahrzehnten der Fall zu sein scheint. Im Grunde transferiert dies die Betrachtung des Vergangenen der vorigen EP auf die Zukunft; die zuvor noch beschriebenen Horrorszenarien sind hier bereits lange vergangen; “Puppets of Divine Coroner” existiert bereits nach dem Zeitpunkt des Kollaps – die Frage ist beantwortet: es gibt keinen Ausweg.
Fazit:
Hoarfrost erzeugt mit diesem Werk abermals fulminant und zutiefst beeindruckend-finstere Dark Ambient-Soundscapes, die den Hörer immer weiter in das postapokalyptische Bild einer von Tristesse und Zerfall geschlagenen Welt hineinziehen. Intensivste Atmosphäre paart sich mit faszinierender klanglicher Tiefe – abermals ein Beweis der Klasse von Hoarfrost und für Dark Ambient-Fans eine absolute Empfehlung!

MaGrAe

  • Share